Druga część naszego alternatywnego przewodnika/sprawozdania z urlopu w Berlinie.
Weekend to dobry czas na pchle targi. Pełno ich w Berlinie. Żywot niektórych
jest krótki więc trzeba sprawdzać czy faktycznie na danej ulicy nadal
funkcjonuje straganowy handelek.

My początkowo odwiedziliśmy dwa
targi. Jeden typowo uliczny z masą przypadkowych pierdółek -
przy Bergmannstrasse. Bardzo mały, a mimo to można było znaleźć
karton/dwa z komiksami i książeczkami - nic jednak nas nie
zainteresowało.
Drugi pchli targ to już jeden z berlińskich punktów
turystycznych. Mauer Park, bo o nim mowa to połączenie targu z parkiem
pełnym artystycznych, freestylowych i totalnie wyluzowanych inicjatyw.
Z racji turystycznego charakteru targu, znajduje się na nim
sporo straganików typowo nastawionych na turystów, ale na szczęście
nie tylko. Jest na tyle spory, że każdy może znaleźć coś dla siebie, o
ile
znajdzie siłę przedzierać się przez tłumy ludzi. Dlatego też odpuściliśmy próby robienia zdjęć.
Na straganikach sporo koszulkowo/sitodrukowych inicjatyw sprzedawało swoje
wyroby, rękodzieło artystyczne, biżuterię, bio jedzenie (jest hype na to
w Berlinie), książki, muzykę, no i oczywiście nieskatalogowane
pierdoły. Natrafić można chociażby na całkiem spore stoisko marki Yack Fou,
o której pisaliśmy przy okazji wpisu o sklepach. My oczywiście polowaliśmy
na coś na naszą półkę. Sporo albumów komiksowych można znaleźć stojących ot
tak sobie w kartonach przy straganikach, jednak w większości stanowią one
niemieckie reprinty. Ostatecznie udało się nam wyhaczyć angielskiego trade'a
z pierwszymi przygodami Thunderbolt'sow od Marvela. Z kolei przy innym
stanowisku, dosłownie na naszych oczach chłopak wyrwał za grosze
album/artbook Yoshitaka Amano. Tak więc można znaleźć perełki. Po prostu
trochę za późno przyjechaliśmy na targ. Mimo, że funkcjonuje do wieczora,
to wiadomo, że najlepsze okazje można wyłapać z rana. Po obejściu całego
targu warto się przejść na "pola" wokół. Tłumy ludzi zwyczajnie "cziluje"
gdzie się tylko da.

Można spotkać stałych performerów. Na Mauer Park byliśmy już kolejny raz i część osób już kojarzyliśmy. "Człowiek z robotem" - to już kluczowy, stały element parku. Faktycznie ruszający się robot, siedzący na wózku sklepowym zabawia publikę. Mały spoiler - główny akt robota to "plucie" wodą w publikę :).


Co więcej? Huśtawki na skraju zbocza, ludzie grający na zabawkach/garnkach/rurach odkurzaczy, uliczni grajkowie, bębniarze, mecze ulicznej koszykówki, beatboxing i masa innych, dziwnych talentów. Ponoć co niedzielę odbywa się tu także konkurs karaoke ale my go w tym wszystkim nie dostrzegliśmy ;)
Co jest jeszcze ciekawe to to, że w miejscu tym mieszają się przeróżne subkultury i nikt nikomu nie wadzi - bardzo pozytywnie.
Tydzień później odwiedziliśmy jeszcze pchli targ przy Tiergarten, również uliczny w klimacie zbliżonym do naszych giełd staroci. Znaleźliśmy całe stanowisko z samymi komiksami, no ale wyłącznie po niemiecku, szkoda. Z książkowych różności najbardziej ujęła nas ciekawie projektowana seria poezji - mnóstwo tomików wierszy, na każdej okładce inny tapetowy wzór. Ale ten pchli targ to bardziej miejsce dla poszukiwaczy retro biżuterii i gadżetów niż miejsce dla moli książkowych.


Ciekawe miejsce, które podciągamy tutaj pod hasło "pchli targ", odkryliśmy także pod Uniwersytetem Humbolta przy Unter den Linden. Był to, jak przypuszczamy tymczasowy targ książkowy. Trochę komiksów też się znalazło, ale głównie niemieckich (było dużo numerów "ponoć hipsterskiego" komiksu Mosaiq).

Link do pierwszej części naszej relacji - tutaj!
A już jutro zapraszamy na relację z kilku ciekawych wystaw, które udało nam się zobaczyć w mieście niedźwiedzia.
Tekst: Grzegorz Teszbir, Weronika Kołodziej, Zdjęcia: Grzegorz Teszbir



0 komentarze:
Prześlij komentarz