Wrocław streetart'em stoi. Jeszcze
kilka lat wstecz z trudem takie stwierdzenie przeszłoby by nam przez
gardło.
Sami nie do końca pamiętamy jaka była
nasza świadomość streetartu sprzed roku 2008, kiedy to
na ścianach wybranych budynków
mieszkalnych pojawiły się ogromne murale. Cała inicjatywa w pełni
legalna, wspierana przez władze miejskie, istniejąca już od dawna
choćby na zachodzie Europy, dla nas zupełnie nowa.
Mamy wrażenie, że w pozostałych
miastach boom na murale w przestrzeni miejskiej nastąpił mniej
więcej w tym samym momencie.
We Wrocławiu jego inicjatorem była
Galerie Sztuki Współczesnej BWA, zaś kuratorem całej inicjatywy
zostali: Joanna Stembalska oraz Sławek ZBK Czajkowski
(streetartowiec).
To oni byli i nadal są odpowiedzialni
za zorganizowanie wystawy „OUT OF STH”, która określana jest
jako pierwsza polska, a zarazem międzynarodowa wystawa, prezentacja
urban art w kontekście galeryjnych ujęć sztuki współczesnej.
„OUT OF STH” to nie tylko serie wystaw galeryjnych, to także
spotkania z twórcami wywodzącymi się z nurtu urban art, wydarzenia
muzyczne, warsztaty oraz wykłady.
„OUT OF STH” to też, a może
przede wszystkim realizacje muralistów z całego świata na
wybranych wrocławskich ścianach w ramach projektu „Breakin’ the
Wall”. Nie ukrywamy, że ta cześć projektu jest dla nas
najbardziej interesująca.
W momencie kiedy piszę ten tekst, we
Wrocławiu zakończyła się już trzecia edycja „OUT OF STH”.
Dwie poprzednie śledziliśmy ze zdumieniem i podziwem. Z aparatem na
szyi i mapką w dłoni przemierzaliśmy nieznane nam wcześniej
wrocławskie uliczki oraz podwórka, po to by móc podziwiać prace
takich twórców jak: M-City, Otecki, Blu, Jiem, Erica Il Cane,
FRMkid, ZBK, Sickboy. W tym roku jednak z powodu natłoku pracy,
wyjazdów i jeszcze innych czasopochłaniaczy, nie zdołaliśmy
zobaczyć ani jednej wystawy czy też naściennej realizacji.
Tym chętniej skusiliśmy się na zakup
jakże promowanego na Facebook'u katalogu „OUT OF STH” Vol.3.
Liczyliśmy, że uda nam się chociaż zdjęciowo nadrobić to na co
nie mieliśmy czasu w realu.
Katalog prezentuje się świetnie. Duży
format, gruby papier. Przy pierwszym otwarciu piorunuje nas myśl
„cholera, rozklejony egzemplarz”. Nic bardziej mylnego.
Specyficzna forma szycia kartek i nieprzyklejenie ich do grzbietu w
istocie chroni zawartość przed odklejaniem. Bardzo fajny pomysł.
Trochę prosi się by go dopracować, żeby wyglądał na bardziej
oczywisty.
Drugie co nas uderzyło to fakt, że
katalog określany mianem Vol. 3 jest w istocie podsumowaniem
pierwszych dwóch edycji „OUT OF STH”. Właściwie to drugiej
edycji, ale znajdujemy strony z retrospektywnymi zdjęciami murali z
pierwszej wystawy. Po części sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje
lekkie rozczarowanie. Nie pomyśleliśmy, że miedzy wydaniem
katalogu a zakończeniem trzeciej edycji minęło zbyt mało czasu by
przygotować takie wydanie. Kiedy już rozczarowanie z nas zeszło z
zachwytem zaczęliśmy przeglądać raz jeszcze zawartość katalogu.
To naprawdę dobry album. Świetnie zaprojektowany, typografia
miodzio. Duży format (większy niż A4) idealnie nadaje się na
całostronicowe zdjęcia prezentujące „work in progress” oraz
gotowe realizacje. Przez swój skład bardziej przypomina współczesny
magazyn modowy niż nudny album o sztuce. Same zdjęcia również
przypadły nam bardzo do gustu. Bardzo nam leży takie luźne
podejście do fotografii bądź co bądź dokumentalnej. Katalog nie
byłby katalogiem bez odrobiny treści. Jeżeli pierwszy raz stykacie
się z „OUT OF STH” to dowiecie się z tej publikacji trochę
więcej na temat idei oraz historii samego projektu. Także kilka
słów opisu otrzymały wystawy i instalacje związane z „OUT OF
STH”. Będziecie mogli zapoznać się z zarysowanymi sylwetkami
twórców murali oraz zagłębić się w mapkę Wrocławia z
lokacjami murali powstałych w ramach pierwszych dwóch edycji.
Zdecydowanie,wydanie to warte jest swojej ceny (43 PLN) – do nabycia w Galerii Sztuki Współczesnej BWA. Polecamy nie tylko fanom urban artu.
Zdecydowanie,wydanie to warte jest swojej ceny (43 PLN) – do nabycia w Galerii Sztuki Współczesnej BWA. Polecamy nie tylko fanom urban artu.
Jeszcze na koniec, żeby marudzenia nie
było za mało, musimy się przyczepić do okładki. Nie wygląda jak
okładka albumu, który był kupiony miesiąc wcześniej. Papier
jakim powleczona jest okładka, zbyt delikatny i podatny na
przetarcia. W miejscach zgięcia okładki i na rogach już mamy
wytarte. Więc musicie na to zwrócić uwagę i traktować ostrożnie
:)
Wydawca: BWA Wrocław - Galeria Sztuki Współczesnej
Wydawca: BWA Wrocław - Galeria Sztuki Współczesnej


















Zazdroszczę nabytku! I pewnie przy okazji odwiedzin Waszej półeczki pooglądam i nabiorę jeszcze większej chęci na zakup :) a wypłata tuż tuż... :)
OdpowiedzUsuń