Po przeczytaniu komiksu "Czasem" do scenariusza Grzegorza Janusza, Marcin
Podolec kupił nas swoją dynamiczną, bezpretensjonalną kreską. Marcin jest
tego typu twórcą komiksowym, który pewnie niejednemu koledze po fachu staje
kością w gardle. Tuż po wydaniu swojego drugiego album komiksowego, jakim
właśnie był komiks "Czasem", zapowiedział prace nad trzecim, tym razem w
pełni autorskim. Autor
zdaje się troszeczkę droczyć z innymi rysownikami publikując na końcu albumu podpis "Łódź - Jarosław styczeń-lipiec 2012". "Wszystko zajęte" to jego w pełni autorskie dzieło, które powstało dokładnie we
wspomniane pół roku. To się nazywa para w łapie ;) To właśnie ta para, tempo i swoboda, z jaką tworzy Marcin może być powodem wielu zgrzytów zębów, zazdrości czy też irytacji. Nas zwyczajnie zachwyca.
Sposób w jaki autor tworzy ilustracje w swoim najnowszym albumie, momentami czystą plamą, nie zawsze z pomocą linii, do tego zamknięta, bardzo ograniczona, ale świetnie dobrana paleta kolorów, dały rewelacyjny efekt. Rdzawa czerwień i turkus mozolnie rozlewają się po planszach tworząc wąskie uliczki rozchodzące się równolegle na boki, a w które uciekają bohaterowie oraz sama historia. To bardzo plastyczny album, miękki graficznie, plastelinowy wręcz w odbiorze. Wg nas najlepszy wydany przykład ilustratorskiego warsztatu
Marcina. Celowo podkreślam "wydany", bo jeżeli śledzicie blog "Kolca", spokojnie można pokusić się o stwierdzenie, że kolejny album Podolca, graficznie nie będzie podobny do poprzednich i co ważniejsze, będzie jeszcze lepszy.
Jeszcze z ciekawostek graficznych - nie do końca prawdą jest, że prezentowany album jest w pełni albumem autorskim Marcina Podolca. Otóż, jako smaczek Marcin zaprosił Adę Buchholc do stworzenia świetnej
wyklejki w klimacie pogrzebowym. Lubimy takie drobiazgi.
Ps. Ci, którzy liczyli, że w tym miejscu znajdą analizę historii, najwyraźniej pomylili blog. Nam się komiks bardzo podobał. Tyle powinno Wam wystarczyć, a o reszcie powinniście się przekonać sami. Rada - dajcie się uwieść opowiadanej historii. Marcin celowo bawi się fabułą, troszeczkę zwodząc czytelnika, troszeczkę dając mu swobodę, by sam się mógł w niej odnaleźć. Dokładnie tak, jak ze wspomnianymi wcześniej uliczkami. W zależności od tego gdzie skręcicie, tam dotrzecie. Wszystko zależy od Was samych.
zdaje się troszeczkę droczyć z innymi rysownikami publikując na końcu albumu podpis "Łódź - Jarosław styczeń-lipiec 2012". "Wszystko zajęte" to jego w pełni autorskie dzieło, które powstało dokładnie we
wspomniane pół roku. To się nazywa para w łapie ;) To właśnie ta para, tempo i swoboda, z jaką tworzy Marcin może być powodem wielu zgrzytów zębów, zazdrości czy też irytacji. Nas zwyczajnie zachwyca.
Sposób w jaki autor tworzy ilustracje w swoim najnowszym albumie, momentami czystą plamą, nie zawsze z pomocą linii, do tego zamknięta, bardzo ograniczona, ale świetnie dobrana paleta kolorów, dały rewelacyjny efekt. Rdzawa czerwień i turkus mozolnie rozlewają się po planszach tworząc wąskie uliczki rozchodzące się równolegle na boki, a w które uciekają bohaterowie oraz sama historia. To bardzo plastyczny album, miękki graficznie, plastelinowy wręcz w odbiorze. Wg nas najlepszy wydany przykład ilustratorskiego warsztatu
Marcina. Celowo podkreślam "wydany", bo jeżeli śledzicie blog "Kolca", spokojnie można pokusić się o stwierdzenie, że kolejny album Podolca, graficznie nie będzie podobny do poprzednich i co ważniejsze, będzie jeszcze lepszy.
Jeszcze z ciekawostek graficznych - nie do końca prawdą jest, że prezentowany album jest w pełni albumem autorskim Marcina Podolca. Otóż, jako smaczek Marcin zaprosił Adę Buchholc do stworzenia świetnej
wyklejki w klimacie pogrzebowym. Lubimy takie drobiazgi.
Ps. Ci, którzy liczyli, że w tym miejscu znajdą analizę historii, najwyraźniej pomylili blog. Nam się komiks bardzo podobał. Tyle powinno Wam wystarczyć, a o reszcie powinniście się przekonać sami. Rada - dajcie się uwieść opowiadanej historii. Marcin celowo bawi się fabułą, troszeczkę zwodząc czytelnika, troszeczkę dając mu swobodę, by sam się mógł w niej odnaleźć. Dokładnie tak, jak ze wspomnianymi wcześniej uliczkami. W zależności od tego gdzie skręcicie, tam dotrzecie. Wszystko zależy od Was samych.
P.p.s.
Aha, czytając "Wszystko zajęte" trochę żałowaliśmy jednego - to mógłby być
fantastyczny krótki film animowany. Taka myśl nam przemknęła w głowie i już
została. Spaczyła nas do tego stopnia, że za każdym razem gdy sięgamy po
"Wszystko zajęte" czekamy aż obrazki powoli ożyją, kratka po kratce, w swoim
niewymuszonym tempie.
Smaczek: Jesteśmy w podziękowaniach, jesteśmy!!!
Smaczek: Jesteśmy w podziękowaniach, jesteśmy!!!
Doceńcie dobór tła do prezentacji. To wszystko dla Was, żeby się Wam przyjemnie oglądało. Mamy nadzieję, że Marcinowi też się spodoba ;)
Autor: Marcin Podolec
Wydawnictwo: Kultura Gniewu











Tekst: Grzegorz Teszbir, zdjęcia: Grzegorz Teszbir, komiks trzymała: Agnieszka Kołodziej :)
zaiste piękne tło :D
OdpowiedzUsuń... i jak śliczniej pasuje do kolorów z komiksu. Sami jesteśmy dumni :)
OdpowiedzUsuńCiekawe...Proste, czytelne, nośne i nieprzegadane.
OdpowiedzUsuńOstatnio zaprząta mnie zjawisko wszechgadania o wszystkim-niczym, gubienie rzeczywistości w bezsłowiu i słowotoku.
To jest alternatywa. Super.
Obsrewuję i zapraszam do siebie, choć się rozkręcam dopiero.
browArka