„Są komiksy dla dzieci”.
Nieoficjalnie, tym właśnie hasłem, całkiem niedawno dwa
wydawnictwa komiksowe w Polsce rozpoczęły nową serię wydawniczą
skierowaną, jak nazwa sugeruje, do młodszych czytelników. Bawi
mnie to przeogromnie i zabrzmię w tym miejscu jak staruszek, ale za
czasów mojej młodości mawiało się, że komiks jako taki to
czytadło dla dzieci. Spajdermeny, kaczory Donaldy i inne tego typu
określenia podkreślające to, że w pewnym wieku już nie wypada
czytać komiksów.
Paradoks niesamowity, zważywszy na to, że to
wcale nie było tak dawno, a mimo to nie dziwi mnie już fakt, że
siostra Weroniki omawia w gimnazjum komiks na zajęciach z języka polskiego.
Wszystko odwróciło się do góry nóżkami, ale jak na razie wydaje
się, że jest dobrze i idzie ku lepszemu.
Rosnąca w ostatnich latach popularność
książeczek obrazkowych dla najmłodszych, musiała w pewnym momencie wpłynąć także na formę wydawniczą komiksów, bo przecież - czy komiks, aż tak
bardzo różni się od ilustrowanej książeczki? Szczególnie, że
wydawnictwa wydające książeczki dla najmłodszych bardzo dobrze
przygotowały grunt czytelniczy, stawiając coraz większy nacisk na
formę wydawanych przez siebie publikacji. Książki ładne, ale
ładne z punktu widzenia ludzi z gustem, dobrze zaprojektowane i przede wszystkim mądre. Chociaż nie za bardzo przepadam za określaniem
książeczek „mądrymi”. Wolę mówić, że są sprytne, szczwane
i przebiegłe.
Ukształtował się zatem rynek młodych
rodziców, którzy chcą karmić swoje pociechy literaturą
mądrą/sprytną, ale także rozwijać ich zmysły plastyczne i
kształtować ich zdolność postrzegania rzeczy ładnych. Koniec z
kupowaniem książeczek dla dzieci na poczcie i w kioskach Ruchu.
Właśnie w ten rynek Kultura Gniewu i
Centrala postanowiły się wstrzelić i przeinaczając dawne hasło,
że komiksy są dla dzieci, stworzyły dwie serie wydawnicze:
Krótkie Gatki oraz Centralka, które mówią, że SĄ komiksy DLA
dzieci.
Pierwszym tytułem z serii Krótkie
Gatki była „Norka zagłady,” Tomka Samojlika. Jest to kontynuacja
wydanego przez Instytut Biologii Ssaków PAN komiksu „Ryjówka
przeznaczenia”. Kultura Gniewu (Krótkie Gatki) na szczęście
zapewniła sprzedaż obu albumów, tak by zachować ciągłość
historii. Wydała również „Norkę zagłady” w identycznym
formacie i stylu co „Ryjówka przeznaczenia”, przez co nawet nie zauważycie, że oba komiksy wydał ktoś inny (bardzo się to chwali
Kulturze Gniewu).
Komiksy opowiadają o przygodach
Dobrzyka, niby zwykłej ryjówki, która jeszcze o tym nie wie, ale
świat ma ją poznać jako „Ryjówkę przeznaczenia”. Poza
tytułową ryjówką poznajemy całą masę leśnych stworzeń, które towarzyszą Dobrzykowi, a które spotyka na drodze swojej przygody lub
te, z którymi musi się skonfrontować.
"Ryjówka przeznaczenia" oraz "Norka zagłady" są jednymi z tych komiksów, które poprzez zabawę i przygodę, uczą. Wydawało się nam, że wychowawszy się na wsi, mając las praktycznie pod nosem, niczym nas te komiksy nie zaskoczą, a jednak, o części gatunków zwierząt nawet nie słyszeliśmy.
"Ryjówka przeznaczenia" oraz "Norka zagłady" są jednymi z tych komiksów, które poprzez zabawę i przygodę, uczą. Wydawało się nam, że wychowawszy się na wsi, mając las praktycznie pod nosem, niczym nas te komiksy nie zaskoczą, a jednak, o części gatunków zwierząt nawet nie słyszeliśmy.
Masa śmiechu, fascynujące ale i
trzymające w napięciu przygody, niezwykłe procesy ekologiczne,
tajemnice i przepowiednie, wszystko to, a nawet więcej czeka
na dzieciaki przy lekturze tego komiksu. Spokojnie polecamy tę
eko-przygodówkę wszystkim rodzicom ... ale nie tylko :).
Polecamy również po
lekturze wybrać się na spacer do lasu, ale do lasu, a nie parku w
mieście ;).
PS
Jak zdążyliście już zauważyć ani słowem nie wspomnieliśmy o części graficznej, a to dlatego, że specjalnie dla Was zaprezentowaliśmy komiks w otoczeniu leśnej natury. Po co pisać skoro można fajnie pokazać.
Zapraszamy do oglądania!
... i na my na serio z tym spacerem do lasu :)
Scenariusz i rysunki: Tomasz Samojlik
Wydawnictwo: Instytut Biologii Ssaków PAN (Ryjówka przeznaczenia), Krótkie Gatki (Norka Zagłady).

















Tekst i zdjęcia: Grzegorz Teszbir
wydaje mi się, że w haśle „Są komiksy dla dzieci” chodzi bardziej o to, żeby właśnie podkreślić, że komiks jest medium za pomocą którego można opowiadać historie nie tylko do najmłodszych skierowane, zerwać z opisanym wyżej stereotypem, że "komiksy są dla dzieci", tak samo jak wprowadzenie rozbieżności przez wydawanie powieści graficznych dla dorosłych i historyjek dla dzieci pod nieco zmienionymi szyldami ma taki właśnie sens, żeby pokazać, że komiks to nie tylko kaczory donaldy i spidermany, a także uniknąć nieporozumień i bulwersów wynikających z innego postrzegania tematu;)
OdpowiedzUsuńjak widać udaje się powolutku stawiać komiks na równi z inną literaturą, mnie to bardzo cieszy :)
Zdajemy sobie sprawę, że takie hasła jak "są komiksy dla dzieci" potrzebne są do budowania rozwijającej się świadomości czytelników. Trochę z przymrożeniem oka, trochę nawołując do rozglądania się, szukania, poznawania. Sam rynek zmienia się powoli, ale ku lepszemu (mamy nadzieję) i nas tez to cieszy :)
OdpowiedzUsuńSą komiksy dla dzieci:
OdpowiedzUsuńhttp://fdzd.blogspot.com/
Myślę, że hasło wzięło się stąd, że prócz klasyków do niedawna nie było komiksów dla dzieci. A teraz (znowu) są. :)
OdpowiedzUsuńSówka! Sówka jest urocza.
OdpowiedzUsuńpolski Luke P.
OdpowiedzUsuńNie wiecie, czy gdzieś jeszcze można dostać Ryjówkę zagłady? Dziecko o niej marzy, a ja nigdzie nie mogę znaleźć :(
OdpowiedzUsuńRyjówkę przeznaczenia? ;) Niestety nie wiemy gdzie jeszcze mógł się zachować jakiś egzemplarz. Widzieliśmy na stronach z których zamawiamy, że tytuł ten się wyprzedał. :/
OdpowiedzUsuńNie wiem, dlaczego te komiksy przeznaczone są, aby szkalować zwierzęta. Kreskówki, które ja znam przeznaczone były do zabawy i edukacji, ale tym złym był zawsze człowiek. Chyba, że autorzy publikacji sugerują, że złodziej czy pedofil to jakiś zwierz? Pamiętam taki program dla dzieci w TVP, gdzie prowadzący gromadził dziecięcą pornografię. Niestety, to był człowiek...
OdpowiedzUsuń