Postanowiliśmy, że ten tydzień będzie "tygodniem leporello" na naszym blogu. Mamy już trzy tego typu publikacje, więc spokojnie można mówić o kolekcji, prawda? Jeszcze szybkie wprowadzenie i wyjaśnienie "czym jest leporello" i lecimy z prezentacją. Leporello to rodzaj długiej publikacji składanej w harmonijkę.
Ci wszyscy, którzy śledzą naszego bloga przynajmniej od roku wiedzą, że już raz prezentowaliśmy taką "harmonijkową" publikację. "Memoires of Suburban Utopia" doczekała się nowych zdjęć, więc możecie śmiało zaglądać.
Ci wszyscy, którzy śledzą naszego bloga przynajmniej od roku wiedzą, że już raz prezentowaliśmy taką "harmonijkową" publikację. "Memoires of Suburban Utopia" doczekała się nowych zdjęć, więc możecie śmiało zaglądać.
Z góry uprzedzam, że zarówno dzisiejsze, jak i kolejne leporello jakie zaprezentujemy w tym tygodniu będzie publikacją zagraniczną. Nie jest naszym wymysłem promowanie wyłącznie zagranicznych publikacji - po
prostu w Polsce nie mamy tego typu książeczek (chyba). Wiem, że jedno wydawnictwo przymierza się do wydania fajnej, rozkładanej książki i to tyle w temacie polskich leporello. Oczywiście jeżeli się mylimy, wierzymy, że szybko wyprowadzicie nas z błędu. ;)
"Seven reasons not to travel" kupiliśmy w Hamburgu w sposób jaki lubimy najbardziej, czyli przez przypadek. Kręciliśmy się wąskimi uliczkami, między kamienicami, szukając jakieś fajnej knajpki, w której moglibyśmy odpocząć i w końcu coś zjeść. Zamiast tego znaleźliśmy mini księgarnię/concept store z pracownią sitodruku w piwnicy - Druck Dealer. Część z Was wie, że od jakiegoś czasu sami zaczęliśmy się bawić sitodrukiem. Nic więc dziwnego, że podjaraliśmy się tym miejscem. Można było u nich znaleźć mnóstwo rzeczy, na których dało się drukować sitodrukiem: koszulki, plakaty, pocztówki, poduszki, torby i masa innych drobiazgów. Mieli też w swojej ofercie publikacje różnych niemieckich wydawnictw. Wystarczyło, że sprzedawca powiedział trzy słowa klucze: "limitowana", "sitodruk", "nietypowy", a my od razu wpychaliśmy kartę do terminalu. :)
"Seven reasons not to travel" kupiliśmy w Hamburgu w sposób jaki lubimy najbardziej, czyli przez przypadek. Kręciliśmy się wąskimi uliczkami, między kamienicami, szukając jakieś fajnej knajpki, w której moglibyśmy odpocząć i w końcu coś zjeść. Zamiast tego znaleźliśmy mini księgarnię/concept store z pracownią sitodruku w piwnicy - Druck Dealer. Część z Was wie, że od jakiegoś czasu sami zaczęliśmy się bawić sitodrukiem. Nic więc dziwnego, że podjaraliśmy się tym miejscem. Można było u nich znaleźć mnóstwo rzeczy, na których dało się drukować sitodrukiem: koszulki, plakaty, pocztówki, poduszki, torby i masa innych drobiazgów. Mieli też w swojej ofercie publikacje różnych niemieckich wydawnictw. Wystarczyło, że sprzedawca powiedział trzy słowa klucze: "limitowana", "sitodruk", "nietypowy", a my od razu wpychaliśmy kartę do terminalu. :)
Siedem powodów, by nie podróżować! Przynajmniej jeden powinniście brać na poważnie (tak, ten z baterią!!!).
Wydawnictwo: Poste Aérienne
Ilustracje: Frederik Jurk, Cleo Schwinkowski, Dieter Jüdt, Adrian Wylezol,
Peter Hoffmann, Boris Servais, C. Pom
Peter Hoffmann, Boris Servais, C. Pom








Tekst i zdjęcia: Grzegorz Teszbir

nie cuda, ale jest
OdpowiedzUsuńhttp://czytamto.pl/wp-content/uploads/2012/11/DSC_0028-copy.jpg
no! o to chodziło! wyprowadzajcie nas dalej z błędu :)
OdpowiedzUsuńdzięki.
czy to wpis specjalnie dla tych, którzy urlop mają już za sobą? albo dla tych, którym pieniądzów brakuje na wakacyjne szaleństwa?
OdpowiedzUsuńdziwnym zbiegiem okoliczności łapię się na obie kategorie... :(
Nie martw się, my też zaliczamy się do obu wymienionych przez Ciebie kategorii. :)
OdpowiedzUsuńi jeszcze jedno wyprowadzenie z błędu:
OdpowiedzUsuńJosé Manuel Mateo (tekst), Javier Martinez Pedro (il.), „Emigracja”, Wydawnictwo Widnokrąg, Piaseczno 2013.
pisałem tu:
http://dybuk.wordpress.com/2013/05/03/emigracja/