Muszę to od razu powiedzieć - słowiańskie wierzenia są naprawdę strasznie fajne! Niesamowicie wiążą się z naturą i codziennym życiem, a jednocześnie są niesłychanie pomysłowe.Zakochałam się po uszy w idei Płatetników, którzy kierowali chmurami przy pomocy sznurów, przeciągając je jak latawce. Albo taki Gnieciuch, co się ludziom wyspać porządnie nie da, bo przychodzi nocą i się rozpycha.
Każda z Paskudek płata ludziom inne figle, ale tak na prawdę to każda wyjaśnia inne trudne do wyjaśnienia zjawisko i są to przeważnie różne drobne rzeczy – np. pomylenie drogi, ale też poważniejsze sytuacje, jak wszelakie zjawiska pogodowe.
Książka napisana jest sympatycznym językiem i do tego bardzo zgrabnie zrymowana – dzięki temu naprawdę każdemu Paskudki wydadzą się na pewno bardziej sympatyczne niż paskudne ;)
A ilustracje mocno nawiązują do powiązań samych Paskudek z naturą – faktury papieru, kolorki zaczerpnięte z "leśnej" palety i wiele roślinnych motywów. Wszystko to tworzy taki trochę jesienny klimat, ale pasuje idealnie. Nam w ogóle takie leśne okoliczności bardzo odpowiadają. To kolejna książeczka w naszej kolekcji pod znakiem"RUNO approved". Co prawda nie ma w niej wilków ani lisów, ale są choinki, liście, grzybki, biedronki i takie tam.
Fajnie być Słowianinem!
Każda z Paskudek płata ludziom inne figle, ale tak na prawdę to każda wyjaśnia inne trudne do wyjaśnienia zjawisko i są to przeważnie różne drobne rzeczy – np. pomylenie drogi, ale też poważniejsze sytuacje, jak wszelakie zjawiska pogodowe.
Książka napisana jest sympatycznym językiem i do tego bardzo zgrabnie zrymowana – dzięki temu naprawdę każdemu Paskudki wydadzą się na pewno bardziej sympatyczne niż paskudne ;)
A ilustracje mocno nawiązują do powiązań samych Paskudek z naturą – faktury papieru, kolorki zaczerpnięte z "leśnej" palety i wiele roślinnych motywów. Wszystko to tworzy taki trochę jesienny klimat, ale pasuje idealnie. Nam w ogóle takie leśne okoliczności bardzo odpowiadają. To kolejna książeczka w naszej kolekcji pod znakiem"RUNO approved". Co prawda nie ma w niej wilków ani lisów, ale są choinki, liście, grzybki, biedronki i takie tam.
Fajnie być Słowianinem!
Ps. Polecamy też wywiad przeprowadzony z Marią Dek na zaprzyjaźnionym blogu Kopiec Kreta.









Tekst: Weronika Kołodziej, zdjęcia: Grzegorz Teszbir
Widzę, że u Was też Paskudki zadomowiły się na dobre:) mamy bardzo podobny odbiór ilustracji w tej książce- my nawet swój egzemplarz zabraliśmy na wycieczkę do jesiennego lasu i odnalazł się tam świetnie:))
OdpowiedzUsuńilustracje wyglądają cudnie, ale tematyka książki kojarzy mi się z moją pracą dyplomową o której nie chce na razie myśleć :)
OdpowiedzUsuńPaskudki tak bardzo nie paskudne, ale jakże słowiańskie. ;)
OdpowiedzUsuń