Jest jesień, dokładnie październik. Liście powoli zaczynają opadać z drzew. Napis na tablicy głosi "Welcome in Dockwood", czy raczej "Welcome in Cockwood", jak to przy użyciu puszki farby przeinaczył pewien lokalny dowcipniś. Dotarłeś do małego miasteczka na południowym-wschodzie Anglii, którego populacja nie przekracza liczby 26 tysięcy mieszkańców. Takiego typowego miasteczka, do którego przyjeżdżasz raz na jakiś czas odwiedzając ciotkę lub innego krewnego i wiesz, że w tym mieście nic, ale to absolutnie nic ciekawego się nie dzieje. Życie toczy się bardzo powoli, mozolnie wręcz, a każdy zajęty jest swoimi codziennymi obowiązkami.
Ten melancholijny, momentami flegmatyczny klimat jest typowy dla komiksów Jona McNaughta. W gruncie rzeczy Dockwood jest pozbawiony typowej fabuły. To dwie jesienne etiudy, w których Jon McNaught splata ze sobą codzienne życie trzech mieszkańców miasteczka, ukazując krótki fragment z ich życia w konfrontacji z sugestywną scenerią jesieni, rozgrywającej się w tle komiksu. Jon McNaught uwielbia skupiać się na małych, prozaicznych momentach życia przypominając, że to właśnie z nich ułożone jest cała nasza historia.
Dockwood to przede wszystkim genialne dzieło graficzne. Nie bez powodu wydane pod szyldem wydawniczym Nobrow. McNaught uwielbia symetrię w swoich ilustracjach. Tą fascynację zdradza już przy okładce, niemalże tworząc idealnie powtarzalny deseń z liści. Podobnie jest wewnątrz komiksu, patrząc choćby na układ kadrów i zawarte w nich ilustracje. Jon preferuje płaskie, bryłowe rysunki utrzymane w bardzo ograniczonej palecie barwnej. Jego styl jest bardzo charakterystyczny. W planach mamy jeszcze jedną prezentację jego publikacji, więc po tym wpisie powinniście od razu rozpoznać styl McNaughta.
Publikacja ta jest w planach wydawniczych Kultury Gniewu. Trzymajcie więc kciuki za rychłą realizację tego planu, ponieważ warto mieć McNaughta na swojej półce.
Publikacja ta jest w planach wydawniczych Kultury Gniewu. Trzymajcie więc kciuki za rychłą realizację tego planu, ponieważ warto mieć McNaughta na swojej półce.










Tekst i zdjęcia: Grzegorz Teszbir
0 komentarze:
Prześlij komentarz