Przed Wami publikacja, która zdobyła tytuł Książki Roku 2014 w kategorii "ilustracje" napisana i zilustrowana przez jedną osobę - Marię Ekier. Gdzie jak gdzie, ale książka wyróżniona takim tytułem musiała prędzej czy później pojawić na naszym blogu. W końcu jest to blog o ładnych książkach i fajnych komiksach. Maksyma, którą przecież znacie już doskonale. Zaskoczę Was jednak pisząc, że po przeczytaniu książki Pani Marii jesteśmy równie zachwyceni treścią, co ilustracjami, a może nawet bardziej treścią.
Książek do nauki alfabetu jest sporo. Lepsze i gorsze, wszystko zależy od podejścia i pomysłu. Najważniejsze dla dzieciaków jest to, żeby nie było nudno. No bo ile można wciskać te oklepane "A jak arbuz, B jak babcia, C jak cebula..."? No dajcie spokój. Jednak, jak udowadnia Maria Ekier, to wcale nie musi być taka nudna klepanina. Autorka bardzo fajnie uporała się z tematem, bo widzicie, nasz alfabet może być, a nawet JEST bardzo inspirujący. Zamiast banalnych powiązań Maria Ekier serwuje czytelnikom (małym i dużym) wyrafinowane rymowanki o apatycznym Alojzym z Arktyki, demonicznym domatorze Drakuli, hardej hienie, jasnoskrzydłych jętkach, upierzonej uszatce, wiotkim wężu i wielu innych. Serię 25 wierszyków zamyka tytułowe złotouste zero w zenicie. Niesamowita jest wprawność autorki w wierszowaniu. To nie tylko genialna książka do nauki alfabetu, to rewelacyjna książka do ćwiczenia naszego języka (już nawet nie mówię o rozwoju słownictwa), ale języka jako naszego mięśnia. Zresztą sami zobaczcie. Rozciągnijcie usta, poruszajcie językiem i przeczytajcie sprawnie na głos fragment:
I jak Wam to poszło? A to jeden z łatwiejszych języko-łamaczy. :)
Cała zabawa językowa z alfabetem dopełniona jest świetnymi, zabawnymi ilustracjami wykonanymi w technice mieszanej (z tego co mi się wydaje to głównie farby wodne i kredki, może jeszcze tusz). Do naszych ulubionych ilustracji zaliczają się wspomniane wcześniej jętki namalowane na czarnym tle, kolorowy wijący się wąż, no i oczywiście ilustracja na okładce (pięknie kontrastujące ze sobą elementy). Maria Ekier świetnie spisała się w roli autora tekstu i ilustratora.
Brawa również należą się wydawcy - Wydawnictwu Hokus-Pokus, za formę w jakiej książka została wydana. Gruba, żółta kartonowa okładka i rewelacyjny, kontrastujący czarny płócienny grzbiet. Kochamy takie smaczki. Piękne wydanie. Polecamy. Będziecie zachwyceni.










faktycznie, wąż jest świetny XDD
OdpowiedzUsuńDla dzieci dopiero uczących się alfabetu ten tekst jest chyba raczej nie do przeskoczenia. Myślę, że to raczej książka dla starszych, a alfabet jest tylko pretekstem by poobcować sobie z piękną sztuką ilustracji i zwinną polszczyzną górnych lotów :) Pięknie wydane, wąż mistrz! ale tak na prawdę większą frajdę sprawiło mi abecadło w tym wydaniu http://www.hokus-pokus.pl/ksiazka/125/index.html Jest super! pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńto w ogóle nie było z myślą o małych dzieciach uczących się alfabetu :) ładnie to (jak na Ładne Halo przystało) Joanno określiłaś " to raczej książka dla starszych, a alfabet jest tylko pretekstem by poobcować sobie z piękną sztuką ilustracji i zwinną polszczyzną górnych lotów :)" to jest właśnie pretekst do zabawy słowem, żonglerka, jazda po bandzie i nie wszystko musi być zaraz poprawne, zrozumiałe i oczywiste tylko dlatego, że alfabet jest w tle :) A "Zoolitery" Agaty też polecamy, bardzo :) Fajnie, że wam się podoba :) Nie jestem anonimem Marta Lipczyńska-Gil pozdrawia :)
OdpowiedzUsuńhura, dobrze odgadłam :) ja też polecam obie książki. chciałam tylko popolemizować z lupusami! do mnie bardziej trafia Agata, chyba przez "bliższość" pokoleniową :) u niej wersy też są całkiem zwinne, a jednak mają jakiś smsowy luźny klimat. Ilustracje też są ekspresyjne ale bardziej nowoczesne... podobne te ksiażki a jakie inne! pozdrawiam
UsuńZoolitery też niedługo pokażemy :) Kiedyś musimy zrobić taki wpis-wyliczankę z różnymi fajnymi książeczkami o alfabecie :)
OdpowiedzUsuńJoasiu, Marto - pewnie macie rację, że to nie do końca książka dla maluchów, które dopiero uczą się literek. Ale też wyobrażam sobie sytuację, że z 6-7 latkiem można tę książeczkę razem przeczytać i oprócz utrwalania alfabetu porozmawiać o jętkach :)
pewnie! i poćwiczyć sobie mięsień przy okazji :D
Usuńsuper pomysł z wyliczanką! bo jest w końcu jeszcze Marta Ignerska ze Znakiem albo Dawid Ryski z Gestalten. A jak już mowa o angielskich literkach to mam nawet taką książkę o alfabecie Olivera Jeffersa i też jest wspaniała. Nie gadam nawet nic o "Ptaktach" ;) pozdr!
Jasne o jętkach i złotoustym zerze, jak najbardziej, ludzka rzecz pogadać o jętkach! :) a wpis o alfabetach mile widziany! :) Marta
OdpowiedzUsuńBinduga, bikaver... Oby się ten miesięń z przemęczenia nie urwał...
OdpowiedzUsuń